NIE czytaj tego wpisu
Przecież wyraźnie Cię prosiłem… Czy zawarte na początku tytułowego stwierdzenia „nie” miało jakiś wpływ na Twoją decyzję o tym aby zagłębić się w treść tego wpisu?
Wielu ekspertów od komunikacji podkreśla szczególną moc poprawnie użytego słowa „nie”. Twierdzą, że można za jego pomocą skłonić ludzi do określonych działań. Jest to jedna z pierwszych kwestii o jakich dowiedzieć się można na szkoleniach dotyczących NLP (Neuro Lingwistyczne Programowanie). Trenerzy z satysfakcją przeprowadzają demonstracje działania i rzucają przykładami w stylu „Chcę abyś teraz nie myślał o wieży Eiffla” lub „Na podłodze wcale nie ma różowego królika” – demonstrują w ten sposób, że można wpłynąć na to co pojawi się w umyśle człowieka. Umysł działa tak, że najpierw pojawia się w nim obraz danej rzeczy i dopiero następnie dokładana jest do niego negacja. Umysł nie rozumie słowa „nie”. Zanim więc „zaprzeczy” to „oczami wyobraźni” zobaczymy wieżę Eiffla czy różowego królika. Znając tą zależność, możemy zmienić nasz sposób komunikowania się z innymi. Dobrze by było abyś zaprzestał formułowania zakazów z użyciem słowa „nie” i zamieniał je na twierdzenia pozytywne.
Jak często mówimy i jak lepiej to wyrazić:
- „Nie biegaj!” – „Zatrzymaj się!”
- „Nie zapomnij przesłać mi tego raportu!” – „Pamiętaj aby przesłać mi raport!”
- „Proszę się o to nie martwić” – „Proszę być spokojnym o tą sprawę”
Dobrze będzie, jeśli powstrzymasz się od używania słowa „nie” w niektórych kontekstach. Jednak nadinterpretacja i przesadne pozbywanie się tego słowa lub świadome używanie go w celach perswazyjnych, może wcale nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Jeśli sprzedajesz telewizory i powiesz do klienta „Chcę abyś teraz nie kupował tego telewizora” to czy skłonisz go do zakupu? Moim zdaniem jest to wątpliwe. Takie stwierdzenie od razu wzbudza naszą podejrzliwość – „Co to za niedorzeczność, że ten sprzedawca nie chce sprzedać mi telewizora, to co on tu robi?” – i może wybić nas z transu zakupowego w którym się znajdowaliśmy. Czy więc można skłonić kogoś do bezpośredniego działania świadomie używając słowa „nie”? Moim zdaniem należy rozróżnić skłanianie do działania i skłanianie do myślenia. To pierwsze wymagałoby bardzo specyficznych okoliczności i dobrze zaplanowanego kontekstu. Co do drugiego przypadku, możemy działać dużo bardziej subtelnie i jest mała szansa, że rozmówca wychwyci celowe działanie.
Nie sądzisz, że mam rację?








Najnowsze komentarze